Stałam w kaftanie bezpieczeństwa na środku korytarza szpitalnego. Czułam jak moje bose stopy zamarzają. Usłyszałam czyjś płacz,który jakby wdzierał się do mojej mojej głowy, po czym rozrywał ją na strzępy. Prosiłam ludzi przechodzącym obok o pomoc, jednak oni byli głusi na moje prośby. Zaczęłam biec. Korytarz nie miał końca. Byłam już zmęczona, na dodatek wciąż miałam skrępowane ręce. Próbowałam rozwiązać kaftan lecz nie potrafiłam. Na biurku ujrzałam nóż. Podeszłam do niego i spróbowałam przeciąć ubranie z tyłu. W wyniku pocięłam sobie całe plecy. Krew leciała stróżkami. Poczułam się strasznie osłabiona. Podłogę zaczęła zalewać woda. Wystraszyłam się swojego odbicia. Byłam blada, miałam podkrążone oczy i roztrzepane włosy. Nie zdążyłam się sobie dobrze przyjrzeć,gdyż już za chwilę siedziałam w samochodzie. Miałam na sobie zwykłe ubrania, a odbicie w lusterku zupełnie nie przypominało tego w wodzie. Wpatrywałam się w siebie, kiedy samochód gwałtownie skręcił i wpadł do dużego zbiornika wodnego. Zdążyłam tylko otworzyć drzwi samochodu, jednak woda zaczęła już wypełniać moje płuca, a ja powoli opadłam na dno. Nagle znalazłam się ... właściwie nawet nie wiem gdzie. Wszędzie było ciemno. Podłoga zniknęła, a ja zaczęłam spadać. W postrachu chwyciłam się jakiejś krawędzi. Zauważyłam schody, więc zaczęłam po nich zbiegać. Coś goniło mnie. Widziałam tylko wielkie wyłupiaste oczy i dziwną substancję sciekającą z jego niekształtnego ciała. Byłam znowu ubrana w kaftan i poczułam krew na plecach. Spadłam, a potwór zbliżył się do mnie i otworzył swoją paszczę. Krzyknęłam ze strachu....
Obudziłam się z potem na czole i silnym bólem głowy. Rozejrzałam się ze strachem po pomieszczeniu. Byłam w sali szpitalnej. Na jednym z foteli spał Matt. Wyglądał słodko. Chciałam go zawołać, przytulić,poczuć się pewnie ... Niestety nie miałam na to siły. Bezradnie przychyliłam głowę na bok i wpatrywałam się w swojego chłopaka. Nie chciałam zasypiać. Bałam się,że ten okropny sen znowu wróci. Niestety nie wygrałam z przemęczeniem i już po chwili ponownie pogrążyłam się we śnie. Na szczęście tym razem nie było w nim nic dziwnego .
-Panno Steel, Panno Steel .. Słyszy mnie pani?-usłyszałam wołanie.- Przykro mi,ale to chyba jeszcze nie dzisiaj .- doktor po chwili odezwał się do kogoś. Szybko otworzyłam oczy, co okazało się niezbyt dobrym rozwiązanie. Ból głowy powrócił i w dodatku przez chwilę widziałam tylko ciemność. Później ujrzałam lekarza i twarz zmartwionej przyjaciółki. Uśmiechnęłam się. Bella podbiegła do mnie i przytuliła mnie z całej siły.
-Auu
-Przepraszam, przepraszam-mówiła przez łzy.-Po prostu tak się cieszę. Byłaś w śpiączce przez dwa tygodnie. Przychodziłam do Ciebie codziennie,ale to nie to samo, co widzieć Cie taką ... żywą-wykrzyczała i ponownie się do mnie przytuliła.
-Co takiego .?! W jakiej śpiączce.? Właściwie to co się stało.?
-Nie pamiętasz?
-Ostatnie co pamiętam to ten incydent w barze, po którym straciłam przytomność.
-No właśnie. Przyjechaliśmy z Tobą do szpitala, to znaczy karetka Cię przywiozła,ale byliśmy cały czas z Tobą. Później lekarz powiedział,że musi Cię uśpić na pewien czas, żeby zrobić jakieś badania. No i wybudzali Cię już trzy dni po uśpieniu,ale ty nie otworzyłaś oczu .. tak się o Ciebie martwiliśmy... Matt był tutaj jeszcze godzinę temu,ale kazałam mu pójść do domu sie odświeżyć i przespać. Biedak Siedzi tutaj prawie cały czas.
-Widziałam go ..
-Co.?
- Obudziłam się ... niedawno, nie wiem godzinę, dwie temu. Spał na tamtym fotelu.-wskazałam palcem.-Nie wiedziałam co tutaj robię ... ale nie miałam na nic siły,więc ponownie zasnęłam. ... Ale dlaczego mnie uśpili,przecież takie omdlenia już mi się zdarzały ...
-I nie zgłosiła się pani do lekarza.?!-wtrącił się chyba oburzony lekarz, o którego obecności zdążyłam zapomnieć.
-Przecież to nic takiego...
-Takie coś może świadczyć o poważnej chorobie.
-A mi coś jest .?-lekarz zastanowił się przez chwile. Poczułam jak zalewa mnie fala gorąca. Mogę być chora.? Ta myśl była dla nie naprawdę przytłaczająca. Doktor poprosił Bella'ę o wyjście. Byłam przerażona.
-Nie wiem.
-Wow,ale pan delikatny-odpowiedziałam sarkastycznie.
-Słuchaj po to wprowadziłem Cię w stan śpiączki,żeby wykonać te badania. Nie było innej opcji.
-Czy to niezbyt ryzykowne .?
-Ryzykowne i owszem,ale jak mówią .. jest ryzyko jest zabawa...zresztą ty chyba o tym wiesz... słyszałem,że lubisz imprezować.
-To nie to samo.
-A jednak. Wejście w stan śpiączki to tak jakby chwilowe uśpienie mózgu,za to spożywanie tak ogromnej ilości alkoholu to zabijanie siebie samego. Nadal jesteś pewna,że to ja bardziej ryzykowałem.?-nie wiedziałam co odpowiedzieć. Pierwszy raz spotkałam takiego lekarza. Wyglądał na dwadzieścia parę lat ... ale gadkę miał niezłą.
-A więc co wyszło z badań .?
-Poczekamy na Twoich rodziców.A teraz muszę wykonać procedury związane z Twoim wybudzeniem.-Zaczął wykonywać różne rzeczy . Po chwili powiedział,że musi coś przynieść i wyszedł. Jednak zapomniał zabrać swojego notatnika. Sięgnięcie po niego wywołało wiele bólu,jednak to co było w nim zapisane wywołało ból,jakiego jeszcze nigdy przedtem nie czułam. Momentalnie w moich oczach pojawiły się łzy. Lekarz ponownie wszedł do mojej sali. Wystraszony spojrzał na mnie.
_____________________________________
Jest pierwszy rozdział. Przepraszam,że tak późno,ale jest stanowczo za gorąco,aby siedzieć w domu, dlatego tez nawet nie mam kiedy napisać rozdziału.;/ Drugi postaram się dodać jak najszybciej.
Mam nadzieję,że ten podoba Wam się.; )
p.s. zapraszam także na drugiego bloga http://anotherxlifexx.blogspot.com/
Ola. ;*
czwartek, 26 lipca 2012
niedziela, 8 lipca 2012
Prologue .
-Oo Lexi, wymiękasz.?-z rozbawieniem w głosie zaśmiał się Nick, mój przyjaciel.
-Nicholasie, nie pamiętasz już naszego motta?- także zaśmiałam się. Podniosłam kieliszek ku górze.- Pozostań silny,aż do końca.-wypiłam do dna. W moje ślady poszli Matt, Nick i Bella. We czwórkę byliśmy zgrana paczką. Matt był moim chłopakiem, a Bella była z Nick'iem. Ten wieczór nie wyróżniał się od innych. Siedzieliśmy w barze całodobowym, piliśmy wszystko po kolei,a w nocy mieliśmy wrócić do swoich domów zupełnie najebani. No właśnie, mieliśmy. Nikt nie przypuszczał,że sprawy potoczą się zupełnie inaczej...
Kiedy już lekko szumiało nam w głowie Matt porwał mnie na parkiet. Nasi przyjaciele dołączyli do nas po kilku minutach. Nie był to duży lokal,ale oprócz nas było tam może pięć osób. W dodatku zamiast śmiać się i bawić opijali smutki w alkoholu. Jedynie nasza czwórka niczym się nie przejmowała. Na kilku metrach kwadratowych skakaliśmy, tańczyliśmy,śmialiśmy się z byle czego. Nie zwracaliśmy nawet uwagi na brak muzyki. Zabawa trwałaby dla nas zapewne do drugiej lub trzeciej w nocy, gdyby nie ten niefortunny wypadek. Po kilku głębszych ponownie zaczęliśmy tańczyć.Nagle zakręciło mi się w głowie, straciłam równowagę i upadłam. Ostatnie co pamiętam to tylko to, że barmanka ze strachem w głosie zawiadamiała pogotowie o moim wypadku, a Matt,Bella i Nick próbowali mi pomóc. Później była już tylko ciemność.
_______________________________________________________
Mam nadzieję,że spodoba Wam się nowa historia.
-Nicholasie, nie pamiętasz już naszego motta?- także zaśmiałam się. Podniosłam kieliszek ku górze.- Pozostań silny,aż do końca.-wypiłam do dna. W moje ślady poszli Matt, Nick i Bella. We czwórkę byliśmy zgrana paczką. Matt był moim chłopakiem, a Bella była z Nick'iem. Ten wieczór nie wyróżniał się od innych. Siedzieliśmy w barze całodobowym, piliśmy wszystko po kolei,a w nocy mieliśmy wrócić do swoich domów zupełnie najebani. No właśnie, mieliśmy. Nikt nie przypuszczał,że sprawy potoczą się zupełnie inaczej...
Kiedy już lekko szumiało nam w głowie Matt porwał mnie na parkiet. Nasi przyjaciele dołączyli do nas po kilku minutach. Nie był to duży lokal,ale oprócz nas było tam może pięć osób. W dodatku zamiast śmiać się i bawić opijali smutki w alkoholu. Jedynie nasza czwórka niczym się nie przejmowała. Na kilku metrach kwadratowych skakaliśmy, tańczyliśmy,śmialiśmy się z byle czego. Nie zwracaliśmy nawet uwagi na brak muzyki. Zabawa trwałaby dla nas zapewne do drugiej lub trzeciej w nocy, gdyby nie ten niefortunny wypadek. Po kilku głębszych ponownie zaczęliśmy tańczyć.Nagle zakręciło mi się w głowie, straciłam równowagę i upadłam. Ostatnie co pamiętam to tylko to, że barmanka ze strachem w głosie zawiadamiała pogotowie o moim wypadku, a Matt,Bella i Nick próbowali mi pomóc. Później była już tylko ciemność.
_______________________________________________________
Mam nadzieję,że spodoba Wam się nowa historia.
- pozdrawiam, Ola. ;3
P.S. Zapraszam także na mojego drugiego bloga. http://anotherxlifexx.blogspot.com/ . Opowiada o dziewczynie, która po wypadku, w którym zginęli jej 'przyjaciele' stara się dojść do siebie. Reszty dowiecie się czytając go .; )
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)