-Czy ja... czy ja umrę.?- zapytałam drżącym głosem.
-Na szczęście masz 80 % szans na przeżycie. Jeżeli tylko podamy szybko chemie to będzie nawet 100%- patrzyłam na lekarza z niedowierzaniem. Poczułam łzy na policzkach.
-Kochanie, tak się cieszymy,że w końcu się obudziłaś- do sali wpadli rodzice. Uściskali mnie z całych sił.- Coś się stało.? Czemu płaczesz.?- zapytała mama. Nie potrafiłam jej odpowiedzieć. Mocno się do niej przytuliłam.
-Mam dla państwa nie-miłą wiadomość-zaczął lekarz.-Pańska córka jest chora na raka płuc.-rodzice spojrzeli na niego z niedowierzaniem.
-Słucham.?
-Bardzo mi przykro. Najlepiej byłoby od razu podać chemię. W tedy moglibyśmy 'go' zatrzymać, w innym przypadku mogą pojawić się przerzuty.
-Kiedy może odbyć się pierwszy zabieg.?-milczenie przerwał mój tata.
-Chociażby i jutro.
-Dobrze, chcę żeby wszystko odbyło się jak najszybciej.
-W takim razie muszę państwa zostawić i załatwić wszystko.-powiedział po czym opuścił salę.
Rodzice byli przy mnie cały czas. Do domu szli tylko się odświeżyć. W dodatku pojedyńczo. W ciągu dwóch tygodni Matt, Nick i Bella byli u mnie kilka razy. Nie chciałam się z nimi widzieć. O niczym jeszcze nie wiedzą. Nie chcę żeby wiedzieli. Nie chcę żeby ktokolwiek wiedział. Rak to nie jest zwykłe przeziębienie. To nie minie zaraz po przyjęciu antybiotyku. Z nim nie wygrasz. Tylko nieliczni mają tyle siły,aby stawić mu czoła. Ja niestety nie mam. Nie mam nawet wiary w to,że wyzdrowieję. Po prostu pogodziłam się już ze świadomością,że za kilka miesięcy mnie tutaj już nie będzie. Przyzwyczajam moich przyjaciół do tego już teraz. Czasami mam chwile słabości. Po prostu nie wytrzymuję tego ciężaru, jaki na mnie spadł z dnia na dzień. W tedy płaczę. Łzy cieknął ze mnie strumieniami. Na szczęście jeszcze nikt nigdy nie widział tych moich 'chwil słabości'. Dzisiaj udało mi się odesłać rodziców do ich normalnego życia. Przekonałam ich,że poradzę sobie. Uwierzyli. Tak na prawdę jestem bezsilna. Najchętniej utopiłabym te wszystkie smutki w alkoholu-tak jak robiłam to dawniej. W dodatku ta chemioterapia nic nie daje. Z dnia na dzień czuję się coraz gorzej. Włosy powoli zaczynają mi wypadać. Ale już postanowiła. Wiem co zrobię z resztą tego jakże marnego życia. Chcę mieć te wcześniejsze. Chcę chodzić do szkoły, spotykać się z przyjaciółmi, wyglądać jak dawniej. Nie przyjmę już więcej chemii. I tak śmierć mnie nie ominie. A chcę chociaż wyglądać tak jak dawniej.
Rano szybko spakowałam swoje rzeczy, przebrałam się w swoje ciuchy i odłączyłam od tych wszystkich kroplówek. Poczułam się dużo lepiej nie będąc podłączona do tych wszystkich kabelków. Szybko i niezauważalnie uciekłam ze szpitala. Złapałam pierwsza lepszą taksówkę i pojechałam prosto do domu.
Wzięłam prysznic, przebrałam się,umalowałam,uczesałam i złapałam za torbę. W rękę wzięłam tosta,którego zjadłam po drodze do szkoły. Spóźniłam się na pierwszą lekcję,dlatego poczekałam przed budynkiem do przerwy. Gdy usłyszałam dzwonek od razu weszłam na szkolny korytarz.
-Lexi,wróciłaś-usłyszałam za sobą głos przyjaciółki. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo za nią tęskniłam. Bella rzuciła mi się na szyję i mono uścisnęła. Zabolało. Ale nie dałam tego po sobie poznać.
-Nawet nie wiesz,jak bardzo się za Wami stęskniłam.-tylko tyle zdołałam z siebie wydusić. Po chwili przyszła kolej na uściski od Nick'a, a potem Matt'a.
-Lexi, to że miałaś zapalenie płuc i nie mogłaś wyglądać idealnie leżąc w szpitalu to nie znaczy,że nie mogliśmy Cię odwiedzać. Pewnie wystraszylibyśmy się Ciebie w nieułożonych włosach i bez makijażu, no ale ... - Nick'a jak zwykle nie odstępowało poczucie humoru. Jak zwykle mówił wszystko z uśmiechem. No ale jak tu mu sie dziwić. Chłopak nie ma żadnych zmartwień. Ma nadzinych rodziców i ... i nie jest chory. - No,lae chyba nie zapomniałaś naszego motta huh. ? 'Pozostań silny,aż do końca.' Nawet w chorobie powinnaśbyła pozostać silna i pozwolić Nam trochę się z Ciebie pośmiać. - patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Rodzice powiedzieli im,że miałam zapalenie płuc, gdyby tylko znali prawde ...
-No hey .. tylko żartowałem, na pewno wyglądałaś pieknie. -mimowolnie uśmiechnęłam się. Ale juz po chwili płakałam. Byłam w błędzie. Jeszcze nie pogodziłam sie z tym,że niedługo stracę to wszystko co mam.
-Kochanie co jest .? -Zapytał Matt i mocno mnie do siebie przytulił.
-To nie było zapalenie płuc.-spojrzałam na nich wszystkich przez załzawione oczy. Chciałam,żeby poznali prawdę zanim się od nich 'odetnę'. -Lekarze wykryli u mnie raka płuc.- mówiłam przez łzy.- Chemioterapie mi zbytnio nie pomagają. Nie pożyje zbyt długo. Ale te ostatnie tygodnie czy miesiące chciałam spędzić tak jak dawniej. Niestety nie da się. Nie potrafię. -otarłam policzki-Przepraszam,ale to już koniec. Poddaję się. Jestem zbyt słaba. Słabsza niż sądziłam. - przerwałam na chwilę- Chciałbym się tylko z Wami pożegnać. Proszę Was tylko o jedno. Przstańcie pić i palić. Nie chce,żeby spotkało Was to, co mi się przytrafiło. Po prostu zachowujcie się tak, jakby mnie już tutaj nie było. Nie chcę żebyście widzieli jak z dnia na dzień wyglądam coraz gorzej. Kocham Was. Dlatego odchodzę. Chcę żebyście taką mnie zapamiętali. Wiem,że gadam jak jakiś stary przynudzający człowiek,ale teraz na nic innego mnie nie stać.-Po tym całkowicie zalałam się łzami. - Pamiętajcie,że Was kocham i nie zapomnę o Was,aż do końca. Jesteście najlepsi.- to było ostatnie co udało mi się z siebie wykrztusić.
Potem od razu uciekłam od nich. Uciekłam jak jakiś tchórz. Dopiero w takich momentach życia jak ten widać kto jest naprawdę silny. Teraz widze,że to co robiłam, nie było odważne tylko głupie. żałuję tego. Ale sam żal niczego nie zmieni. Wyrok zapadł.
________________________________________________
Przepraszam,że dopiero teraz nowy,ale cały sierpień nie było mnie w domu. Teraz też jest u mnie kuzynka,ale udało mi się na szybko coś napisać. Mam nadzieję,że się podoba. ; ))
+Bardzo dziękuję Wam za komentarze pod poprzednim rozdziałem. To naprawdę pomaga w pisaniu, bo wiem,że ktoś to wgl czyta. Jeszcze raz DZIEKUJĘ .! ; **
Mam nadzieję,że rozdział się Wam podoba .;3
-Pozdrawiam, Ola. ;**
Świeeetny <3 Popłakałam się,jak to czytałam.. Czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńOjej.. Ja również sie popłakałam . :'(
OdpowiedzUsuńTak cudownie opisałaś uczucia bohaterki < 3 Podziwiam cię ;*
Mam nadzieję , że niedługo pojawi się kolejny rozdział , bo jestem bardzo ciekawa co dalej się wydarzy . Poinformuj mnie. nextlevelxd.blogspot.com
Też uroniłam trochę łzę jak poprzedniczki ;)
OdpowiedzUsuńWspaniale piszesz.
Rycze przez ciebie, mendo xd Świetnie napisane,aż mnie dreszcze przechodzą jak czytam :D WIELBIE xx
OdpowiedzUsuńRozdział jest świetny, masz talent, naprawdę. Rozwijaj go dalej, a daleko zajdziesz. <3
OdpowiedzUsuńAle nie lubię płakać na rozdziałach, ty małpo. .____.
Luv u, czekam na kolejny. <3
wersonowo.blogspot.com
and
thingsdonotalwaysendhappilyx1d.blogspot.com